Telebus ruszył i jeździ na Rybitwach
W pierwszym powszednim dniu kursowania telebusów postanowiliśmy sprawdzić, czy ktoś z nich korzysta i czy są punktualne 
Fot. Grażyna Makara / AG
Na przystanku Biskupińska w rejonie Rybitw na jednego z nich czeka Artur Janik, licealista z Krakowa. Jedzie na trening piłkarski do Domu Kultury na Rybitwach. To odległość pięciu przystanków, a że na tej trasie tradycyjne linie autobusowe kursują rzadko, więc Artur postanowił wypróbować nową usługę zaproponowaną przez MPK.
Informację o telebusie znalazł w internecie. Zadzwonił. Umówił się na 15.40. Zielono-niebieski busik podjeżdża punktualnie. Artur wsiada, kierowca pyta, czy to on zamawiał autobus i czy trasa, którą ma podaną, zgadza się z celem podróży Artura. Wszystko jest w porządku, chłopak kupuje bilet i w drogę.
- Telebus jeździ jak normalna komunikacja, bilet kosztuje tyle samo, a można umówić się na konkretną godzinę i dotrzeć na czas tam, gdzie się planuje - mówi Artur. - To świetny pomysł i bardzo pomaga, zwłaszcza kiedy zwykłe autobusy jeżdżą rzadko. Artur zapewnia, że teraz z telebusu będzie korzystał częściej. - Znajomi jeszcze nie wiedzą o takiej możliwości, ale na pewno ucieszą się z tego udogodnienia - zapewnia.
Do Domu Kultury dojeżdżamy po dziewięciu minutach. Na przystanku pytamy kierowcę, czy takim zamówionym busem może jechać wyłącznie ta osoba, która go zamawia? Ponieważ pod numerem podanym na przystankach nie można dowiedzieć się ani o godzinie przejazdu telebusu ani o przystanku, na którym można przy okazji do niego wsiąść. - Wsiąść może każdy, kto ma lub kupi bilet - mówi nam Robert Cacuga, który obsługuje jeden z busów i wczoraj jeździł na zamówienie po raz pierwszy - Po drodze, jeśli ktoś mnie zatrzyma, mogę zabrać pasażera na tę trasę, którą mam w danym kursie wyznaczoną - dodaje.
Jak to działa?
Zamówienie można złożyć wyłącznie telefonicznie pod numerami: bezpłatnym 0800541717 lub płatnym dla sieci komórkowych 012 254 17 17, codziennie od godz. 7.30 do 21.00
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Artykuł dodał kamil, lipiec 17th, 2007