Big Brother w budynkach komunalnych
Miasto znalazło nowy sposób na dyscyplinowanie uciążliwych lokatorów - instaluje w budynkach kamery. Właśnie wyznaczono kolejne bloki, mimo że niektórym mieszkańcom to się bardzo nie podoba.
We wtorek pisaliśmy o budynku na os. Górali 5, w którym instalowane są kamery. Po kilka na każdym korytarzu, klatce schodowej i przed wejściem do bloku. W sumie trzypiętrowy budynek, w którym mieszka 130 rodzin, dzień i noc będzie obserwowało 16 kamer. - To naruszenie naszej prywatności - oburzali się przeciwnicy monitoringu.- Nic podobnego - odpowiada Jerzy Garstka, prezes spółki Adrem, która zarządza budynkiem. - Kamery są zakładane wyłącznie w częściach wspólnych budynku. Nikt nie będzie lokatorom zaglądał do mieszkań.
Adrem tłumaczy też, że uchwałę w sprawie monitoringu podjął zarząd wspólnoty mieszkaniowej. - Z tego co wiem pomysł nie wszystkim lokatorom się spodobał, ale w takich przypadkach ostateczny głos należy do właścicieli. Dla nas ich decyzja jest wiążąca - odpowiada prezes Garstka.
Kto będzie śledził obraz z kamer? - Wszystko będzie nagrywane, a po jakimś czasie automatycznie wykasowywane. Chyba że coś się w budynku wydarzy - wyjaśnia Garstka.
90 proc. mieszkań na os. Górali 5 to własność gminy. Reszta jest w rękach prywatnych właścicieli. Na pytanie, dlaczego miasto wyraziło zgodę na instalację sieci kamer, odpowiedzi było kilka: nie godzi to w interesy miasta, “za” głosowała większość członków wspólnoty mieszkaniowej, wzięto pod uwagę specyfikę budynku (duża liczba lokali socjalnych, zgłaszane uciążliwości lokatorów), uwzględniono powtarzające się dewastacje bloku.
Ustaliliśmy, że budynek w Nowej Hucie nie jest wyjątkiem. Miasto zainstalowało już kamery w trzech innych blokach komunalnych, przy ul. Borkowskiej 7, 27 i 29.
- W planach jest monitoring kolejnych budynków przy ul. Borkowskiej i Marczyńskiego - potwierdza Małgorzata Woźniak z biura prasowego UMK.
Skąd taki pomysł? Magistrat tłumaczy, że chce w ten sposób chronić mieszkania komunalne przed dewastacją. - Kolejnym powodem są powtarzające się interwencje policji i straży miejskiej pod tymi samymi adresami. Liczymy na to, że monitoring ograniczy liczbę tego typu przypadków - odpowiada Woźniak.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Artykuł dodał kamil, sierpień 2nd, 2007