Witaj serdecznie na stronie

zywiecka.org

Strona mieszkańców osiedli na Polanie Żywieckiej i w Borku Fałęckim

bad credit repair florida roofing contractor buy movies online buy dvd movies online repair my credit bad credit refinancing

Kraków: Sąsiad - przyjaciel czy wróg?


27 procent mieszkańców Małopolski relacje z sąsiadami uważa za mało ważne. Zaledwie 41 proc. z nas wie, kim są ich sąsiedzi i czym się zajmują. A 17 proc. zna sąsiadów tylko z widzenia. Mimo to na tle innych regionów wypadamy dość przyzwoicie.

Kłótnie, wojny o miedzę, donosy, ale również wspólne biesiadowanie przy grillu, niekończące się rozmowy i pikiety w obronie terenów zielonych. Sąsiedzkie życie niejednokrotnie przypomina czeski film. Niestety, niewiele ma ono wspólnego z osławionymi “Sąsiadami”, czyli czechosłowackim serialem animowanym opowiadającym o perypetiach dwóch majsterkowiczów - Pata i Mata. W bajce obaj panowie wspierają się nawet w tym, co im nie wychodzi (a pecha - ku uciesze widzów - mają wyjątkowego). W realnym życiu bywa różnie. Wyniki są zaskakujące.

Znamy się tylko z widzenia…

Okazuje się, że 92 proc. mieszkańców Małopolski wie, jak się nazywają ich sąsiedzi, ale na pytanie, czym się zajmują, potrafi odpowiedzieć już tylko 41 proc. badanych. A 17 proc. z nas przyznaje wprost, że zna sąsiadów tylko z widzenia i na tym ich wiedza się kończy. Zdecydowanie lepiej wypadają mieszkańcy Dolnego Śląska i woj. lubuskiego - tam dobrą znajomością sąsiadów może się pochwalić aż 55 proc. badanych. Najgorzej na tle kraju wypada Górny Śląsk, gdzie sąsiadów zna zaledwie 35 proc. mieszkańców.

Ile osób zaliczamy do grona naszych sąsiadów? 17 proc. z nas odpowiada, że ma dziesięciu sąsiadów. A co 10. mieszkaniec Małopolski ma ich nawet piętnastu. Zaledwie 1 proc. z nas uważa, że prawdziwy sąsiad jest tylko jeden i kwita, podczas gdy mianem sąsiada jedną osobę określa aż 17 proc. mieszkańców Mazowsza i Łódzkiego.

Wystarczy “dzień dobry”

Jednak bez względu na to, czy mamy jednego sąsiada czy dziesięciu uważamy, że warto z nimi dobrze żyć. Powody bywają różne. 82 proc. z nas twierdzi, że dzięki temu można liczyć na sąsiedzką pomoc w trudnych sytuacjach, a 67 proc. po prostu lubi wiedzieć, co się wokół nich dzieje. Znacznie częściej od nas na pomoc sąsiada liczą mieszkańcy wschodniej części naszego kraju (96 proc.), a najrzadziej Górnego Śląska - 80 proc. Połowa z nas przyznaje się, że stosunki dobrosąsiedzkie nie spędzają im snu z powiek, ale i tak zawsze mówią sąsiadom “dzień dobry”, bo tak wypada. Częściej od nas znajomość na poziomie powitania utrzymują mieszkańcy Pomorza - 74 proc. badanych.

Mieszkańcy Małopolski częściej od choćby mieszkańców Górnego Śląska - 61 proc. czy Mazowsza - 76 proc. nawiązują rozmowę z przypadkowo spotkanymi sąsiadami. Tylko w czasie minionego miesiąca zrobiło to aż 84 proc. z nas. Bardziej rozmowni byli tylko mieszkańcy na Dolnym Śląsku - tam sąsiedzkie rozmowy prowadziło aż 89 proc. osób. Ale za to na Górnym Śląsku zaledwie 61 proc. badanych. Ten akurat wynik zupełnie nie pokrywa się ze stereotypami o rozgadanych gwarą mieszkańcach familoków.

Twierdzenie, że sąsiad nie jest potrzebny do szczęścia, raczej nie pasuje do mieszkańców Małopolski. Tylko 7 proc. z nas uważa kontakty z sąsiadami za zupełnie nieistotne. Podczas gdy na wschodzie kraju może się bez nich obejść aż 20 proc. badanych. Gorzej od nas wypadają też mieszkańcy Pomorza i Górnego Śląska. Tam o tym, że sąsiad to żadna istotna persona, otwarcie mówi aż 17 proc. badanych.

Dziecko zostawię sąsiadowi

To, co kiedyś było nagminne, dziś w życiu sąsiedzkim jest tylko epizodem. Zaledwie 17 proc. z nas przyznaje się, że w ciągu ostatniego miesiąca zdarzało im się pożyczać od sąsiadów jakieś drobiazgi: sól, cukier itp. Jeszcze rzadziej robili to mieszkańcy Wielkopolski, aż 88 proc. z nich odpowiedziało na to pytanie stanowczo - nie. Zasadę, że pożyczać od sąsiada to żaden wstyd, wyznają natomiast mieszkańcy wschodniej Polski. Aż 26 proc. z nich w ciągu minionego miesiąca pukało w tej sprawie do drzwi sąsiadów.

Jeszcze bardziej zastanawiające są statystyki dotyczące pytania, czy zdarzało nam się w czasie tych wakacji zostawiać mieszkanie pod opieką sąsiada. Czyli mówiąc krótko, czy dawaliśmy mu swoje klucze. O taką przysługę poprosiło zaledwie 15 proc. mieszkańców Małopolski. Podczas gdy na Dolnym Śląsku i woj. lubuskim zrobiło tak aż 24 proc. Ale uwaga! Część z nas wierzy sąsiadom tak bardzo, że zdarza nam się zostawiać pod opieką sąsiadów nawet dzieci. Przyznało się do tego 9 proc. mieszkańców naszego regionu. Dla porównania podobne sytuacje zdarzyły się tylko 2 proc. mieszkańców Górnego Śląska i 4 proc. mieszkańców Mazowieckiego i Łódzkiego.

A jak na tym tle wypada Kraków? Okazuje się, że to, jak wyglądają kontakty sąsiedzkie, zależy od dzielnicy, w której mieszkamy. - Co innego znaczy słowo “sąsiad” dla osób mieszkających na Salwatorze, a co innego dla Nowej Huty - podkreślają socjologowie. Kto pielęgnuje sąsiedzkie relacje, a kto się odgradza od sąsiada murem albo kłóci o miedzę? O tym w jutrzejszym wydaniu “Gazety”.

* W dniach 13-15 lipca na zlecenie “Gazety Wyborczej” IQS Quant Group przeprowadziło badania na temat sąsiedztwa. Przepytano 1005 osób z całej Polski w wieku od 15 do 70 lat. Ankieterzy zadali im 14 pytań dotyczących znajomości sąsiadów i zwykłych, codziennych relacji.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Artykuł dodał kamil, sierpień 29th, 2007

Sokmentuj artykuł

Informacja:Twój komentarz pojawi się niezwłocznie po jego wysłaniu.

copyright © 2oo6 by zywiecka.org | Powered by Wordpress Ported by ThemePorter - template by Design4 | Sponsored by k@mil