Miasto nie wie, jak pomóc kierowcom
Jak przejechać przez remontowany Kraków, nie znając dokładnie miasta? Trzeba zapytać znajomych lub taksówkarza.
Jedynym proponowanym przez gminę Kraków ratunkiem dla kierowcy w dobie korków i remontów jest miejska strona internetowa, na której po kilku kliknięciach udaje się dotrzeć do mapki z propozycjami objazdu remontowanych miejsc. Owszem, może ona pomóc, ale raczej komuś chcącemu przejechać przez Kraków tranzytem, a nie kierowcy, który planuje dojazd od centrum.
Pytamy więc z Zarządzie Dróg i Transportu, dlaczego miasto w tak skromny sposób pomaga kierowcom? - Nie ma sensu wymyślać większej liczby tras objazdowych i informować o nich kierowców. Krakowianie znają swoje miasto i każdy ma jakieś swoje ścieżki. Pewnie też nie byliby zadowoleni, gdybyśmy zmuszali ich do jeżdżenia wytyczonym przez nas objazdami - ocenia Iwona Król, wicedyrektorka Zarządu Dróg i Transportu. - Poza tym wytyczenie takich objazdów oznaczałoby oznakowanie niemal każdego skrzyżowania w mieście. To wszystko zaś nie przyniosłoby spodziewanego efektu, czyli poprawy sytuacji na drogach - zapewnia i dodaje, że propozycja tras tranzytowych ma odstraszyć kierowców od wjazdu do centrum.
Skoro ZDiT zależało na tym, by jak najmniej kierowców jeździło trasami w ścisłym centrum, tajemnicą pozostaje, dlaczego jedyna propozycja objazdu jest tak głęboko schowana na miejskich stronach internetowych. - Rzeczywiście, przydałby się łatwiejszy dostęp do tej mapki. Spróbujemy zrobić link do głównej strony, żeby nie trzeba było szukać tej mapki - zapewnia Król. Na przekazywanie porad bezpośrednio do rąk kierowców - redakcja zaproponowała ulotki ze schematami objazdów - nie ma zaś pieniędzy. - Nie mamy specjalnych funduszy na tego typu akcję. Drukowanie musielibyśmy sfinansować ze środków na bieżące utrzymanie - ocenia Król.
- Z pewnością trzeba poprawić politykę informacyjną w Krakowie dotyczącą organizacji ruchu w czasie remontów. Planujemy jeszcze w tym tygodniu spotkać się z prezydentem Krakowa, by znaleźć jakieś rozwiązanie - informuje inspektor Ryszard Grabski, naczelnik krakowskiej drogówki. Po raz kolejny podkreśla też, że na rewolucję nie ma co liczyć. - Do pełnej butelki nie da się dolać, że posłużę się oklepanym przykładem. Ulice Krakowa są tak nasycone samochodami, że nie da się pokazać kierowcom takiej trasy, na której nie byłoby ani jednego korka.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Artykuł dodał kamil, wrzesień 19th, 2007