Witaj serdecznie na stronie

zywiecka.org

Strona mieszkańców osiedli na Polanie Żywieckiej i w Borku Fałęckim

bad credit repair florida roofing contractor buy movies online buy dvd movies online repair my credit bad credit refinancing

Wszystkiego co żywieckie na Święta !


Tradycyjnie jak co roku
sypią się życzenia wokół,
większość życzy świąt obfitych
i prezentów znakomitych,
a ja życzę, moi mili,
byście święta te spędzili
tak jak każdy sobie marzy.
Może cicho bez hałasu
idąc na spacer gdzieś do lasu,
może w gronie swoich bliskich
jedząc karpia z jednej miski,
może gdzieś tam w ciepłym kraju
czując się jak Adam w raju,
może lepiąc gdzieś bałwana,
jeśli dużo śniegu napada.
takie właśnie ślę życzenia w dniu

 

BOŻEGO NARODZENIA


Artykuł dodał kamil, grudzień 22nd, 2007 Brak komentarzy »

Czy Kaczyński rozgoni krakowski PiS?


Czy jutro pęknie PiS w Krakowie? Jeśli wobec niepokornych krakowskich polityków Jarosław Kaczyński zastosuje te same metody, które stosuje w stolicy, jego partia pod Wawelem straci sporo działaczy.

Sytuacja w krakowskim PiS-ie przypomina nieco to, co dzieje się w stolicy. Podzielone dotąd na dwie konkurencyjne opcje środowiska (dwóch Zbigniewów: Ziobry i Wassermanna) dzielą się dalej. - Dwójka naszych radnych przyjęła niedawno propozycję złożoną im przez Platformę Obywatelską (Marta Suter, Krzysztof Sułowski). Zostali szefami komisji wbrew stanowisku władz klubu PiS-u. Dlatego zostali zawieszeni - słyszymy od jednego z radnych PiS-u.

To wydarzenie analogiczne do sejmowej propozycji PO dla Pawła Zalewskiego, który miał objąć przewodniczenie komisji spraw zagranicznych. Ostatecznie z tego zrezygnował, ale przewodniczący Kaczyński i tak postanowił zawiesić go w prawach członka partii. Zawiesił też, przypomnijmy, Ludwika Dorna i Kazimierza Ujazdowskiego, bo byli “pieszczochami mediów” i chcieli uchodzić za “lepszą część PiS-u”, a przy tym “nie byli lojalni”. Wczoraj media opublikowały list, w którym zawieszeni wzywają delegatów do wstrzymania się z wotum zaufania dla prezesa Kaczyńskiego na sobotnim kongresie partii. Przekonują, że “w PiS-ie panuje strach, który zabija”.

Podobny list mamy i w Krakowie. - Jego inicjatorem jest były poseł Bogusław Bosak. - W czwartek list przedstawię oficjalnie. Mogę tylko powiedzieć, że są w nim dwie tezy - najważniejsza, że potrzeba zwiększenia demokracji w partii, że decyzje muszą być podejmowane demokratycznie. Postulat drugi to odwieszenie zawieszonych - powiedział nam były poseł.

- Czy nie boi się Pan, że po tym liście prezes zawiesi też Pana? - zapytaliśmy.

- Mówi pan poważnie?! Byłbym bardzo zdziwiony - odpowiada Bosak i deklaruje, że ma “kilkadziesiąt podpisów pod listem z całego regionu”, nie tylko od szeregowych członków PiS-u.

Ale posłowie i część radnych przekonują, że “nie ma tematu”. - Coś się dzieje? W Krakowie? W okolicach? Nic o tym nie słyszałem - zaznaczał w rozmowie z nami szef struktur PiS-u w krakowskim okręgu wyborczym Andrzej Adamczyk. - Uważam, że pisanie listów otwartych o sytuacji w partii nie jest dobrą metodą na jej zmianę - ocenia radna Agata Tatara.

Z osobą radnej związane jest jednak kolejne zamieszanie w lokalnych strukturach. Bo część klubu PiS-u chce, aby zastąpiła ona na stanowisku przewodniczącego Bolesława Kosiora.

Latem z 18-osobowego klubu PiS-u odszedł radny Dariusz Olszówka. Jest bardzo prawdopodobne, że z klubem za chwilę pożegna się dwójka zawieszonych. Wszyscy prowadzą rozmowy o powstaniu nowego koła, a może i klubu, bo - według postulujących demokratyzację - o rozstaniu z partią myślą kolejni radni.

Co o sytuacji w PiS-ie mówi Zbigniew Ziobro, który po wyborach zupełnie zniknął z życia publicznego? - Kilka dni temu spotkał się z nami na posiedzeniu zarządu partii. Podsumował kampanię. Przyznał, że nie jest zwolennikiem listów otwartych do szefa partii. Nikt nie zgłaszał żadnych oficjalnych wątpliwości - podkreśla Tatara.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007 Brak komentarzy »

Google osuszyło rzeki w Polsce


Nasz czytelnik z Małopolski zwrócił uwagę na dziwny przebieg Dunajca w serwisie Google oferującym mapy i zdjęcia satelitarne całego świata. Rzeka, która w rzeczywistości powstaje w Nowym Targu z połączenia Białego i Czarnego Dunajca, w internecie wypływa spod ulicy Wincentego Witosa w Tarnowie.

Poszliśmy tym tropem i zweryfikowaliśmy przebieg innych polskich rzek. Okazuje się, że internetowy potentat z Mountain View po macoszemu potraktował także inne cieki wodne w naszym kraju. Większość głównych rzek urywa się nagle, a na mapach próżno szukać ich górnego biegu. Dotyczy to niemal całej południowej Polski. Tych błędów nie ma na zdjęciach satelitarnych umieszczonych w Google Maps. Dotyczy to tylko map, które w Polsce Google dostarcza Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych. Wczoraj firmy poinformowały o podpisanej na pięć lat umowie.

- To wynik pomyłki programistów Google, którzy nie zaimportowali jednej z naszych warstw informacyjnych. Takie rzeczy, niestety, się zdarzają podczas realizacji tak skomplikowanych projektów - tłumaczy Sławek Brudny z PPWK.

O rzecznej wpadce w Google dowiedzieli się od nas: - Dziękuję za sygnał, sprawdzimy go natychmiast - zapowiada Wojciech Burkot, dyrektor centrum rozwojowo-badawczego Google w Krakowie.

Jak dowiedziała się “Gazeta”, ostateczna wersja polskiego serwisu Google Maps ma się pojawić w styczniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007 Brak komentarzy »

Kraków na rowerowe korepetycje do Gdańska


Nowoczesna sieć rowerowych dróg, pokaźne sumy na inwestycje dla jednośladów - władze Gdańska mają patent na “miasto przyjazne rowerzystom”. Będą z niego korzystać urzędnicy z Lublina. Podoba lekcja przydałaby się Krakowowi.

Jeszcze kilka lat temu rowerzyści z Gdańska mieli podobne trudności jak my: tras było niewiele, w wielu miejscach źle zaprojektowane. Sytuacja uległa jednak zmianie i teraz Gdańsk jest liderem wśród polskich miast, jeśli chodzi o drogi rowerowe. Metropolię oplata nowoczesny system tras z parkingami. - Budujemy drogi, nie ścieżki - podkreśla Antoni Szczyt, pełnomocnik prezydenta ds. budowy dróg rowerowych. Od zwykłych tras dla rowerów drogi odróżnia dobrej jakości nawierzchnia, wyprofilowane zakręty. - Drogi muszą tworzyć sieć, a nie biec donikąd. Z ich budową łączy się odpowiednia infrastruktura: parkingi, węzły rowerowe, punkty przesiadkowe, barierki - wylicza Szczyt. I dodaje, że podstawową zaletą takiego systemu jest bezpieczeństwo. - To nie jest kreska namalowana na asfalcie, ale wydzielona, w wielu miejscach odgrodzona od jezdni trasa, z której korzystają również niepełnosprawni i rolkarze - wyjaśnia.

Rowerowe inwestycje na nieporównywalną z Krakowem skalę były możliwe dzięki grantom z UE i środków m.in. z funduszu globalnego na rzecz ochrony środowiska. Teraz Gdańsk będzie starał się o kolejne 60 mln z Ramowego Programu Operacyjnego [czyli unijnych środków na lata 2007-2013 - przyp. red.]. Dzięki takim środkom miasto ma już 85 km dróg rowerowych, a w ciągu kolejnych sześciu lat miasto chce wybudować dodatkowo 65 km.

Tymczasem Kraków ma niewiele ponad 50 km ścieżek rowerowych. Znaczna część urywa się w niespodziewanych miejscach, jest notorycznie zastawiana przez samochody, ma fatalną nawierzchnię itd. W projekcie budżetu na 2008 r. oprócz 80 tys. zł na budowę ścieżki przy ul. Królewskiej i 80 tys. na ścieżkę wzdłuż ul. Lublańskiej, Młyńskiej i Meissnera na trasy dla dwóch kółek nie ma ani złotówki. Dla porównania Gdańsk wydaje na ten cel ok. 12 mln zł rocznie. Nasze wydatki na ścieżki Antoni Szczyt skomentował uśmiechem.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007 Brak komentarzy »

Pasażerowie ocenią latające z Balic samoloty


Co się Państwu podoba w lataniu do i z Krakowa? Na podstawie spontanicznej ankiety powstanie mapa preferencji krakowskich pasażerów

“Krzykliwa kolorystyka wnętrza powodująca oczopląs” - to o Ryanair. “Stewardesy byle jak uczesane i brzydko ubrane. Zwykłą kamizelkę mają narzuconą…” - to o easyJet. “Zimna kawa” - to o SkyEurope. Tak o latających z Krakowa liniach lotniczych piszą internauci na forum portalu Pasazer.com w prowadzonej już od ponad dwóch lat ankiecie “Linie lotnicze w ocenie pasażerów”. Nie brakuje jednak też pozytywnych komentarzy. Zainteresowani wyborem konkretnej linii mogą też głosować na “tak” lub “nie” na innych przewoźników. - Chodziło nam o to, aby dać możliwość wypowiedzenia się w necie latającym w miarę często pasażerom - mówi Paweł Cybulak, redaktor naczelny Pasazer.com.

Teraz pomysłodawcy portalu poszli jeszcze dalej. Zaprosili do współpracy władze krakowskiego lotniska i zorganizowali plebiscyt na najlepszą linię 2007 roku w Krakowie.

Od 15 listopada do 15 lutego czytelnicy serwisu mogą wybierać najlepszych przewoźników w trzech kategoriach: najlepsza tradycyjna linia lotnicza, najlepsza tania linia lotnicza (niskokosztowa) oraz najlepsza oferta biznes. Do wyboru mają 16 tanich linii oraz 26 tradycyjnych.

Co stanie się z uzyskanymi w ten sposób opiniami pasażerów? Twórcy plebiscytu zapewniają, że po marcowej gali i wręczeniu nagród przekażą je zainteresowanym przewoźnikom, a na użytek Kraków Airport stworzą mapę preferencji korzystających z jego usług pasażerów.

Jak na razie w plebiscycie zagłosowało już ponad 2 tys. osób, a ich liczba stale rośnie. Wśród największych grzechów linii lotniczych krakowscy użytkownicy serwisu wymieniają ciągłe opóźnienia (najczęściej Centralwings), mnóstwo drobnych opłat podwyższających niską z początku cenę biletu (Ryanair), chwalą zaś przede wszystkim dobrą organizację pracy na pokładzie i punktualność “szwajcarskiego zegarka” (tu wygrywa skandynawska linia Norwegian Air).

- Zachęcam do wzięcia udziału w plebiscycie, bo oprócz tego, że prowadzony jest niezależnie zarówno od portu, jak i przewoźników, to wskaże zwycięzcę nie w kategoriach marketingowo-finansowych, ale najmilszych dla pasażerów kryteriach - chwali pomysł Piotr Pietrzak, rzecznik prasowy Kraków Airport.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007 Brak komentarzy »

Ogródki, Planty, przystanek - tam nie zapalisz?


Koniec z paleniem na ławce na Plantach, na przystanku tramwajowym, a może nawet w ogródku kawiarnianym? Za walkę z nałogiem tytoniowym wzięli się wczoraj na poważnie krakowscy radni.

Projekt uchwały o ustaleniu w Krakowie stref wolnych od dymu tytoniowego budzi ogromne emocje. Ale i aprobatę, bo wśród radnych palacze są w mniejszości (w klubie PiS-u palą 3 osoby na 16, w PO 8 na 22, płuca niszczy też sobie trójka radnych niezależnych). - Wiemy dokładnie, kto pali, bo pod koniec każdej sesji zawsze zaczyna nam brakować papierosów, więc wtedy nawzajem się wspieramy - zdradza Paweł Sularz, szef klubu PO, który choć sam wypala dwie paczki dziennie, uważa, że strefy należy częściowo wprowadzić. Zgodnie z projektem uchwały (jej inicjatorką jest radna PO Marta Patena) zakaz palenia obowiązywałby: na przystankach komunikacji miejskiej, na placach zabaw, na Plantach, na Błoniach oraz w parkach Krakowskim i Bednarskiego.

Kajetan d’Obyrn, PO (wypala paczkę na dzień): - Błonia to przesada, lubię przejść sobie przez nie z papierosem w ręku. Ale na przystankach i w ogródkach jordanowskich taki nakaz jest konieczny.

Józef Pilch, PiS (niepalący), jest zwolennikiem radykalnych rozwiązań: - Z przyjemnością siadam z żoną w ogródku kawiarnianym na Rynku, ale denerwuje mnie, jak ktoś z tyłu pali. Dlatego uważam, że palenia powinno zabronić się we wszystkich restauracjach i pubach - w zamian ich właściciele mogą wydzielić osobne miejsca dla palaczy. Na Plantach zakaz jest konieczny - w końcu na ławkach siadają ludzie starsi, dlaczego palący obok mają niszczyć im zdrowie? Tak jak staramy się ludzi oduczyć picia alkoholu, tak możemy też walczyć z papierosami - podkreśla radny.

W Krakowie zakaz palenia na przystankach wprowadzono już raz, na początku lat 90., ale wówczas prawo lokalne uchylił Naczelny Sąd Administracyjny, bo obszar objęty zakazem nie był jasno określony. Teraz strefa beztytoniowa rozciągałaby się 15 metrów w promieniu od przystanku, czyli od słupka z tabliczką. Radni martwią się tylko, że szwankować mogłoby egzekwowanie zakazu - w końcu strażnicy miejscy mają na głowie poważniejsze wykroczenia niż zaciągnięcie się papierosem w miejscu niedozwolonym. - Przed laty rzeczywiście strażnicy nie gonili palących, ale wówczas było ich 30. Teraz strażników jest kilkuset, więc może wystarczy im i na to czasu - pociesza się Sularz.

Decyzja w sprawie stref bez tytoniu zapadnie na sesji za dwa tygodnie. Zakaz na przystankach jest niemal przesądzony, przyszłość palaczy na Plantach wciąż jeszcze jest niewiadomą.

W samym magistracie radni dalszych ograniczeń w paleniu wprowadzać nie zamierzają. Obecnie palić mogą tylko przed salą obrad, przed szatnią oraz … w gabinecie prezydenta, który słynie z palenia cygar.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007 Brak komentarzy »

Urząd chciał kultury wysokiej


Władze Krakowa chcą, aby śladem Bilbao, Wenecji czy Berlina w mieście powstała filia prestiżowego Muzeum Guggenheima. Niestety, okazało się, że ktoś źle zaadresował list prezydenta miasta w tej sprawie do Fundacji Geggenheima. Adresat zapewnia, że kocha Kraków i pomoże doręczyć list we właściwe miejsce.

Decyzja o budowie muzeum, firmowanego marką znanej na całym świecie Fundacji Guggenheima, byłaby dla Krakowa szansą na podwyższenie notowań w dziedzinie kultury, a przede wszystkim sporym wydarzeniem podnoszącym prestiż miasta. Niestety, list intencyjny, w którym władze wyrażają chęć podjęcia współpracy, został źle zaadresowany.

- Patrząc przez pryzmat sukcesu Bilbao, postanowiłem powalczyć o podobne muzeum dla Krakowa. Marka Guggenheima działa na turystów jak magnes - mówi radny PO Tomasz Bobrowski, autor pomysłu. Do swojej idei udało mu się przekonać prezydenta miasta.

W liście napisanym przez Janusza Sepioła, ówczesnego pełnomocnika prezydenta ds. kultury, czytamy: “Pełni uznania dla działalności Fundacji Guggenheima, dzięki której ludzie w wielu krajach mają szansę podziwiać największe dzieła sztuki XX wieku, zastanawiamy się, czy możliwe byłoby zawiązanie jakieś formy współpracy pomiędzy Fundacją a miastem Kraków. Wypracowanie porozumienia, które pozwoliłoby na zaprezentowanie niektórych skarbów Fundacji krakowianom i odwiedzającym miasto turystom, byłoby spełnieniem naszych marzeń”.

Kilka dni temu zdziwieni włodarze przeczytali odpowiedź Edwarda Hirscha, prezesa fundacji The John Simon Guggenheim: “Dziękuję za list. Kocham Kraków, ale jestem prezesem innej Fundacji Guggenheima, która zajmuje się wspieraniem wybitnych specjalistów”. Dalej Hirsch zaznacza, że oczywiście pomoże nam w doręczeniu listu właściwemu adresatowi, Thomasowi Krensowi, dyrektorowi fundacji The Solomon R. Guggenheim.

- To, co się stało, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. To dla nas całkowita kompromitacja - komentuje oburzony Bobrowski. Władze szukają winnych.

- Odpowiedzialnym za koordynację działań związanych z nawiązaniem kontaktu z odpowiednią fundacją, również takich jak dopilnowanie, czy list został właściwie zaadresowany, był pan Sepioł oraz jego sekretariat - tłumaczy Marcin Helbin, rzecznik prezydenta Krakowa, i zapowiada, że w stosunku do osoby, która popełniła błąd, zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Co na to były pełnomocnik Sepioł? - Ja pisałem ten list, ale nie pamiętam, kto go wysłał. Poza tym pierwszy raz słyszę, że są dwie Fundacje Guggenheima. Senator zapowiada jednak, że jeszcze dziś zajmie się wyjaśnianiem zamieszania.

Według Bobrowskiego, pomimo błędu, pierwszy list w sensie merytorycznym był dobry. - To mógł być udany początek współpracy. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko skierować kolejną prośbę do prezydenta miasta o wysłanie nowego dokumentu, tym razem we właściwe miejsce. Pozostały mi jeszcze trzy lata kadencji, mam więc nadzieję, że w tym czasie pismo trafi we właściwe ręce - mówi Bobrowski.

Jaka jest różnica?

- The John Simon Guggenheim Foundation przyznaje granty dla specjalistów z dziedziny nauk przyrodniczych, społecznych, humanistycznych oraz dla środowisk twórczych. Organizacja nie udziela wsparcia studentom.

www.gf.org

- The Solomon R. Guggenheim Foundation jest korporacją działającą pro publico bono założoną w 1973 roku przez filantropa Solomona R. Guggenheima oraz artystę Hille von Robay. W ramach swej dotychczasowej działalności fundacja realizowała budowy międzynarodowych muzeów zlokalizowanych kolejno w: Nowym Jorku, Wenecji, Bilbao, Berlinie oraz Las Vegas.

www.guggenheim.org

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków


Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007 Brak komentarzy »

copyright © 2oo6 by zywiecka.org | Powered by Wordpress Ported by ThemePorter - template by Design4 | Sponsored by k@mil