Urząd chciał kultury wysokiej
Władze Krakowa chcą, aby śladem Bilbao, Wenecji czy Berlina w mieście powstała filia prestiżowego Muzeum Guggenheima. Niestety, okazało się, że ktoś źle zaadresował list prezydenta miasta w tej sprawie do Fundacji Geggenheima. Adresat zapewnia, że kocha Kraków i pomoże doręczyć list we właściwe miejsce.
Decyzja o budowie muzeum, firmowanego marką znanej na całym świecie Fundacji Guggenheima, byłaby dla Krakowa szansą na podwyższenie notowań w dziedzinie kultury, a przede wszystkim sporym wydarzeniem podnoszącym prestiż miasta. Niestety, list intencyjny, w którym władze wyrażają chęć podjęcia współpracy, został źle zaadresowany.
- Patrząc przez pryzmat sukcesu Bilbao, postanowiłem powalczyć o podobne muzeum dla Krakowa. Marka Guggenheima działa na turystów jak magnes - mówi radny PO Tomasz Bobrowski, autor pomysłu. Do swojej idei udało mu się przekonać prezydenta miasta.
W liście napisanym przez Janusza Sepioła, ówczesnego pełnomocnika prezydenta ds. kultury, czytamy: “Pełni uznania dla działalności Fundacji Guggenheima, dzięki której ludzie w wielu krajach mają szansę podziwiać największe dzieła sztuki XX wieku, zastanawiamy się, czy możliwe byłoby zawiązanie jakieś formy współpracy pomiędzy Fundacją a miastem Kraków. Wypracowanie porozumienia, które pozwoliłoby na zaprezentowanie niektórych skarbów Fundacji krakowianom i odwiedzającym miasto turystom, byłoby spełnieniem naszych marzeń”.
Kilka dni temu zdziwieni włodarze przeczytali odpowiedź Edwarda Hirscha, prezesa fundacji The John Simon Guggenheim: “Dziękuję za list. Kocham Kraków, ale jestem prezesem innej Fundacji Guggenheima, która zajmuje się wspieraniem wybitnych specjalistów”. Dalej Hirsch zaznacza, że oczywiście pomoże nam w doręczeniu listu właściwemu adresatowi, Thomasowi Krensowi, dyrektorowi fundacji The Solomon R. Guggenheim.
- To, co się stało, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. To dla nas całkowita kompromitacja - komentuje oburzony Bobrowski. Władze szukają winnych.
- Odpowiedzialnym za koordynację działań związanych z nawiązaniem kontaktu z odpowiednią fundacją, również takich jak dopilnowanie, czy list został właściwie zaadresowany, był pan Sepioł oraz jego sekretariat - tłumaczy Marcin Helbin, rzecznik prezydenta Krakowa, i zapowiada, że w stosunku do osoby, która popełniła błąd, zostaną wyciągnięte konsekwencje.
Co na to były pełnomocnik Sepioł? - Ja pisałem ten list, ale nie pamiętam, kto go wysłał. Poza tym pierwszy raz słyszę, że są dwie Fundacje Guggenheima. Senator zapowiada jednak, że jeszcze dziś zajmie się wyjaśnianiem zamieszania.
Według Bobrowskiego, pomimo błędu, pierwszy list w sensie merytorycznym był dobry. - To mógł być udany początek współpracy. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko skierować kolejną prośbę do prezydenta miasta o wysłanie nowego dokumentu, tym razem we właściwe miejsce. Pozostały mi jeszcze trzy lata kadencji, mam więc nadzieję, że w tym czasie pismo trafi we właściwe ręce - mówi Bobrowski.
Jaka jest różnica?
- The John Simon Guggenheim Foundation przyznaje granty dla specjalistów z dziedziny nauk przyrodniczych, społecznych, humanistycznych oraz dla środowisk twórczych. Organizacja nie udziela wsparcia studentom.
www.gf.org
- The Solomon R. Guggenheim Foundation jest korporacją działającą pro publico bono założoną w 1973 roku przez filantropa Solomona R. Guggenheima oraz artystę Hille von Robay. W ramach swej dotychczasowej działalności fundacja realizowała budowy międzynarodowych muzeów zlokalizowanych kolejno w: Nowym Jorku, Wenecji, Bilbao, Berlinie oraz Las Vegas.
www.guggenheim.org
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Artykuł dodał kamil, grudzień 6th, 2007