Zastanawiam się od dłuższego czasu, czy jest możliwe stworzenie czegoś sensownego dla dzieci( zarówno tych najmłodszych, jak i tych najstarszych) i dorosłych z Polany. Mam na myśli plac zabaw, wraz z boiskami.
[Na marginesie- pomysł osiedla bez placu zabaw to chyba największy idiotyzm z jakim się spotkałem.]
Moja koncepcja polegałaby na tym, że należałoby porozmawiać z innymi mieszkańcami Polany- wysondowac czy pomysł budowy ma sens. Jeżeli ludzie byli przychylni, należałoby się zorientowac, co do kosztów budowy i wolnych działek w poblizu. [Niestety według planu zagospodarowania działka pomiedzy Kułakowskiego, a Burgundzką odpada.]
Mam świadomość, że brzmi to jak z kosmosu, ale wystarczy pomyślec o tym w inny sposób. Za kilka lat większość mieszkańców wspólnot bedzie miała dzieci, albo już je ma. Gdzie będą się bawić? W domu[chyba te najmłodsze]? Na parkingu pomiedzy samochodami? A może w pobliskim lesie? Juz nie wspomnę o innych konsekwencjach braku miejsca dla starszych dzieci: fajki, alkohol, włoczenie się z kumplami itp. Tylko niestety wtedy boisko raczej już nie pomoże. [ I zaznaczam nie jestem żadnym moralizatorem nasłanym przez Ojca Dyrektora, wszystkie wnioski wynikają z obserwacji.]
Dzisiaj dzieciaki "grały" na parkingu. Za jakiś czas pewnie i z tego będą musiały zrezygnować, bo właściciele samochodów będą sie złościć, że coś uszkodzą. I co wtedy? Pójdą grać na ul. Krępy itp., albo znajdą sobie inne miejsce np. pobliski las. I z tym wiąże się druga sugestia. Czy nie można postarac się o założenie fotoradaru na ul. Zywieckiej? Każdy kto jeżdzi samochodem wie jak często przekracza dozwoloną predkośc na tej ulicy. Nie trzeba być prorokiem, żeby przewidzieć, że kiedyś jakaś osoba może zostać potrącona np. dziecko? Dlatego nalezałoby moim zdaniem coś zrobić z tym problemem.
Czekam na opinie, czy to co przedstawiłem ma dla mieszkańców jakiś sens.
Cześć xj, witam na forum. Pomysł z placem zabaw oczywiście jest przedni. Jest tylko problem, bo teraz na każdym skrawku deweloperzy stawiają budynki. Szczerze mówiąc miałem nadzieję że pomiędzy budynkami na naszym osiedlu (Ziobrowskiego) uda się wygospodarować miejsce na jakiś mały plac zabaw ale mając na uwadze historie z montowaniem blokad i temu podobnymi historiami (...) sam w to nie wierzę. O tym że musi być jakieś miejsce gdzie kobiety z dziećmi mogłyby chociaż usiąść, świadczy oblężenie ławki którą postawiliśmy przed naszym blokiem
Co do fotoradaru na żywieckiej. Pewnie zdajesz sobie sprawę że oprócz ograniczenia prędkości do 40km/h na tej ulicy jest zakaz wjazdu dla pojazdów o masie przekraczającej 2,5 tony. Naprawdę zdziwiłbyś się ile potężnych ciężarówek przejeżdża codziennie pod moimi oknami (Żywiecką). Zresztą co tu daleko szukać, na naszym parkingu codziennie kilka razy podjeżdżają pod groszek takie samochody. Jeżeli połowa z nich waży mniej niż 2,5 tony to sukces. Zastanawiałem się kiedyś żeby nagrać kilku godzinny materiał wideo na ulicy żywieckiej i pójść z tym na policję. Przecież to udokumentowane wykroczenia.
Sam mam okna na żywiecką i szlak mnie trafia jak słysze przelatujące tędy samochody. Miałem niedawno sposobność przekonania się jak to jeżdzą kierowcy na tym odcinku. Stąd też pomysł z fotoradarem. Można wykorzystać tak jak napisałeś nagranie i przedstawić to jako argument policji.
Odnośnie placu zabaw i boisk przyległych. To nie widzę żadnych szans dla tej inwestycji "u nas". I nie myślę tutaj wcale o waśniach sąsiedzkich, tylko o braku miejsca.
Codziennie widze kobiety, które spacerują po parkingu lub obok parkingu lub przez parking itp. to jest żenujące. Nawet bezmyślni architekci w PRL-u budowali place zabaw.
Pomysł polega na tym, aby do tego projektu włączyło się jak najwięcej osób. Z dwóch powodów. Po pierwsze im więcej osób tym koszty przedsięwzięcia są niższe, po drugie może to byc sposób na integrację tego obszaru.
Pisząc o placu zabaw myślałem o czymś nie tylko dla najmłodszych. Bo każda osoba, która nie ma dziecka powie, że jest mu to teraz niepotrzebne i nie będzie zainteresowany. Co innego kiedy bedzie mógł sam skorzystać z obiektów.
Do rzeczy. Ten plac zabaw to według mnie: piaskownica, zjeżdżalnie huśtawki itp., ławki, boisko do kosza, piłki( małe), może coś innego np. korty do tenisa. [Oczywiście liczba boisk była by uzalezniona od pieniedzy, liczby ludzi i dostępnego terenu. ] Wszystko to miałoby byc ogrodzone. Po wybudowaniu każdy kto przekazał składkę mógłby korzystać z "placu". Idąc dalej można by zatrudnić człowieka, który ustałałby harmonogram i dbałby itp. tak, żeby nie zdewastowano placu już w pierwszym dniu użytkowania. Koszt jego zatrudnienia oznaczałby comiesięczną składkę. Ale przy dużej liczbie składkowiczów to byłaby smieszna suma. Np. pensja 1500 zł plus podatki to wychodzi parę złotych na osobe.
Wiem brzmi jak z bajki, ale na Polanie mieszka około 5 tysięcy osób może więcej, wystarczy policzyć, że każdy mieszkaniec mógły przekazać np. 100 zł i już mówimy o całkiem powaznej kwocie.
Można ten pomysł "sprzedać" podczas spotkań wspólnoty, żeby administrator miał trochę roboty i zajął się wyszukaniem np. działki. Oraz zgłoszeniem zapotrzebowania na plac samorządowcom. Bo przy całym szacunku dla klubu Borek jego oferta jest dosyć uboga i daleka...
Administrator jednej wspólnoty nic nie wskóra, potrzebne jest spotkanie przedstawicieli wspólnot zainteresowanych tym projektem. Ważne jest żeby z tym pomysłem dotrzeć do jak największej liczby osób.
Skoro administrator nic nie wskóra, to rzeczywiście nalezy dotrzcc do jak najwiekszej liczby osób. Lecz w pierwszej kolejności wykonac prosty test czy pomysł jest do zaakceptowania. Dlatego przygotuje ankietę, którą na spotkaniu wspólnoty otrzyma każdy mieszkaniec. Wyniki posłuża do okreslenie, ile osób jest zainteresowanych, jakie środki moga przeznaczyć na tę inwestycję itp.
"Po wybudowaniu każdy kto przekazał składkę mógłby korzystać z "placu". "
hmm rozumiem, że teraz możemy pobierać składkę za siedzenie na naszej ławce
"Idąc dalej można by zatrudnić człowieka, który ustałałby harmonogram" no nie wiem czy to dobry pomysł - nie wyobrażam sobie siebie jak z tygodniowym wyprzedzeniem zapisuje sie na godzinną wizytę na placu zabaw... a co mamy robić w inne dni?????
Łoś, no nie wierzę że młoda matka nie potrzebuje takiego miejsca. Chyba nie chodzi o takie szczegóły jak harmonogram, czy ewentualna kasa. To akurat są szczegóły. Problemem bardziej będzie zebranie odpowiedniej ilości osób zainteresowanych tematem.
Problemy jakie mi przychodzą do głowy:
> Własność działki na której miałby powstać taki plac.
> Obsługa techniczna, 1 osoba na etacie to problem, ZUS, ewentualne chorobowe, urlopy.
> Odpowiedzialność za osoby na takim placu tj wypadki. Kwestia ubezpeiczenia...
Tak na dobrą sprawę można by zainteresować tematem władze dzielnicy. Pozostałaby kwiestia partycypacji w kosztach, przynajmniej w rozruchu takiego przedsięwzięcia.
Jak widać sprawa nie jest taka prosta jak by się mogła wydawać na pierwszy rzut oka. Co nie znaczy że należy odpuścić temat.
"Po wybudowaniu każdy kto przekazał składkę mógłby korzystać z "placu". "
hmm rozumiem, że teraz możemy pobierać składkę za siedzenie na naszej ławce
"Idąc dalej można by zatrudnić człowieka, który ustałałby harmonogram" no nie wiem czy to dobry pomysł - nie wyobrażam sobie siebie jak z tygodniowym wyprzedzeniem zapisuje sie na godzinną wizytę na placu zabaw... a co mamy robić w inne dni?????
Nie odnosiłem swojej propozycji do obecnej sytuacji. Dlatego pobieranie myta za ławkę pozstawiam otwartą :mrgreen:
Harmonogram odnosi się oczywiście do boisk przyległych, bo nie wyobrażam sobie, żeby był facet, który ze stoperem w ręku mówiłby: "Pani Kowalska czas dobiegł końca, następna wizyta w piaskownicy za trzy dni". Zasady i sposób organizacji placu dla najmłodszych byłby w gestii mam. Harmonogram to jedynie próba okiełznania sytuacji, wyznaczenie jakiś ram działania.
Pozdr
PS. Ankietę dostarczę w przyszłym tygodniu, obecnie nie mam czasu jej przygotowac.
Oprócz niej trzeba się przejść po "blokach" aby zainteresowac ludzi sprawą. I chciałbym ię spotkać poza wirtualnym światem.
[ Dodano: 2007-06-01, 00:58 ]
kamil napisał/a:
Łoś, no nie wierzę że młoda matka nie potrzebuje takiego miejsca. Chyba nie chodzi o takie szczegóły jak harmonogram, czy ewentualna kasa. To akurat są szczegóły. Problemem bardziej będzie zebranie odpowiedniej ilości osób zainteresowanych tematem.
Problemy jakie mi przychodzą do głowy:
> Własność działki na której miałby powstać taki plac.
> Obsługa techniczna, 1 osoba na etacie to problem, ZUS, ewentualne chorobowe, urlopy.
> Odpowiedzialność za osoby na takim placu tj wypadki. Kwestia ubezpeiczenia...
Tak na dobrą sprawę można by zainteresować tematem władze dzielnicy. Pozostałaby kwiestia partycypacji w kosztach, przynajmniej w rozruchu takiego przedsięwzięcia.
Jak widać sprawa nie jest taka prosta jak by się mogła wydawać na pierwszy rzut oka. Co nie znaczy że należy odpuścić temat.
Zatrudnienie człowieka mogłoby rozwiązać trzeci problemie jaki wymieniłeś.
Co do władz dzielnicy, to po zrobieniu badań, przy dużym odzewie można rozpocząć nagonkę na klakierów z rady dzielnicy.
Pozdr
oczywiście że miejsce jest potrzebne, tylko gdzie znaleźć takie miejsce???
na Obozowej jest prywatny plac zabaw
Na Chmieleńcu jest plac zabaw i bawi sie tam całe osiedle:) w "godzinach szczytu" nie ma tam gdzie nogi postawić
Jakieś 10 minut spacerkiem z Polany jest park w którym są 2 place zabaw. z tym że chyba "należą" one do "wieżowców" (chyba nawet na pewno)
z tego co się dowiedziałam większość żywieckich młodych matek jeździ z dzieciakami na Kliny (mówiąc szczerze jeszcze nie odkryłam tam parku i placu zabaw)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum